Pępek noworodka. Postrach rodziców. Jak go prawidłowo pielęgnować?

Już sama nazwa KIKUT pępowiny może budzić skrajnie nieprzyjemne emocje, wygląd nie pomaga, a do tego wszystkiego jeszcze trzeba dotknąć i czyścić, bo to ważne. Gdyby chociaż dziecko w trakcie tych czynności było spokojne… No cóż, najczęściej płacze, kopie nóżkami, co dodatkowo stresuje rodziców. 

Czytaj dalej

Masz w dłoniach tę moc!! Dotknij czule swoich piersi

Samobadanie piersi jest jedną z podstawowych metod wykrywających zmiany w gruczołach piersiowych. Jest niewątpliwie dostępna dla każdego i nic nas nie kosztuje. No może poza około 10 minutami czasu raz w miesiącu.

Od czego zacząć? Co warto pamiętać?

Na początku kilka prostych zasad. Warto uczynić z nich nawyk i działać!

1. Samobadanie piersi wykonuj raz w miesiącu. Kobiety miesiączkujące powinny wykonywać badanie 2-3 dni po miesiączce. Wtedy piersi nie są tak bolesne, tkliwe. Nie będą też na pewno wyczuwalne fizjologiczne guzki, które mogą się pojawiać przed miesiączką. Są zupełnie fizjologiczne i są wynikiem naturalnej gry hormonalnej organizmu kobiety. Jeśli kobieta nie miesiączkuje, wybiera jeden dzień w miesiącu, np. przelew wypłaty na konto😊

Czytaj dalej

Wielopieluchowanie. Chyba śnisz!

Pieluchowanie wielorazowe od lat kojarzy się wszystkim z tetrą, praniem, gotowaniem i prasowaniem. Z mnóstwem czasu, którego ciągle brakuje. Jeśli i Ty tak myślisz, to zdecydowanie czas, by poznać sposoby nowoczesnego pieluchowania. Dlaczego wybrałam właśnie takie, a nie inne pieluchy? Kierowałam się tym, co leży na sercu każdej mamy – dobrem dziecka. Dla mnie oznaczało to zdrową pupę w oddychającym materiale, nienasączonym żadną chemią, a tym bardziej składnikami ropopochodnymi czy rakotwórczymi. Co jak co, ale pupa malucha spędza w pieluszce prawie 23,5/24h! I tak przez około 2 lata. Sama nie chciałabym, żeby do mojego organizmu (przez najbardziej wrażliwą jego część!) w tak długim czasie wchłaniało się coś szkodliwego. Kolejne zalety to ekologia, oszczędność, wygoda i estetyka. Ilość wzorów i kolorów jest w tym przypadku nieograniczona!

Za pieluszkami wielorazowymi zaczęłam rozglądać się już w czasie ciąży i pierwsze, co mnie zaskoczyło, to ich dziwne określenia o nieznanym mi znaczeniu. Byłam w tym kompletnie zagubiona, nie wiedziałam, czym różnią się poszczególne ich rodzaje. Dlatego, z myślą o czytelnikach, najpierw wymienię i opiszę różne kategorie pieluszek:

– kieszonka – pieluszka uszyta z dwóch materiałów, na zewnątrz tzw. PUL (oddycha, ale nie przepuszcza wody), a od strony pupy np. mirkopolar. Warstwy są zszyte w taki sposób, że pomiędzy nie można włożyć dowolny wkład chłonny (jakakolwiek tkanina, która chłonie wilgoć);

– otulacz – pieluszka wykonana z PULu, wełny lub polaru. Otulacze PUL w większości posiadają od wewnątrz zakładki (np. z PULu, mikropolaru lub biobawełny), które służą utrzymaniu wkładu. Wkładem może być zwykła tetra, specjalnie dedykowany wkład lub formowanka;

– otulacz wełniany – wykonany najczęściej z dwóch warstw wełny, miękkiej, niegryzącej. Wełna jest naturalnym materiałem antybakteryjnym, który zapewnia świetną termoregulację. Nie śmierdzi, nie wymaga częstego prania, czasem trzeba go zalanolinować, by zachował właściwości wodoodporne;

– AIO (all in one) – pieluszka z PULu z wszytym na stałe wkładem chłonnym. Czasami istnieje możliwość dołożenia dodatkowego wkładu;

– SIO (snap in one) – pieluszka wykonana z PULu, czasem z wełny, z wpinanymi wkładami. Nie ma ryzyka, że się przesuną;

– formowanka – pełni funkcję wkładu chłonnego i wygląda jak pieluszka;

– trenerki – pieluchomajtki najczęściej stosowane u dzieci do odpieluchowania. Od wewnątrz bawełna lub welurek obszyty PULem.

Na rynku są dostępne różne rodzaje wkładów chłonnych z przeróżnych tkanin (bambus, bawełna, len, konopie, mikrofibra, mikropolar, coolmax, flanela, welur) oraz w kilku rozmiarach i kształtach. Każdy znajdzie coś dla siebie. Istnieje też coś takiego jak prefold – to prostokątna pielucha uszyta z kilku warstw bawełny, pośrodku grubsza, na bokach cieńsza, zapinana klamrą snappi. Odpowiednio złożona służy jako wkład. Podczas zakupów możemy natknąć się również na takie określenia, jak: booster (dodatkowy mniejszy wkład), „sucha pupa” (wkładka z miropolarku, wkładana od strony pupy daje dziecku uczucie suchości), „zdrowa pupa” (wkłada z jedwabiu – pomocna przy odparzeniach i podrażnieniach) oraz bibułka (cieniutka biodegradowalna wkładka do wyłapywania kupek).

Co z rozmiarówką? Pieluszki zazwyczaj występują w rozmiarach NB (newborn) – od 2,5 kg do 6,5 g, OS (one size) – od 4,5 kg do 16 kg oraz XL – od 9 kg do 19 kg. Łatwo je dopasować do dziecka za pomocą systemu nap i rzepów.

Obecnie na rynku pojawił się również rozmiar miniOS.

Przejdźmy do tego, co najbardziej przeraża – składowanie i pranie. Brudne pieluszki możemy trzymać w zamykanym koszu na pranie lub dużym worku PUL. Taki worek wrzucamy otwarty do pralki i już! Dzięki temu nie musimy dotykać brudnych pieluch. Dożyliśmy czasów, kiedy praktycznie każdy posiada w domu taki cud techniki jak pralka i właśnie to nam wystarczy ;). Jedyne, co musimy zrobić, to załadować maszynę, włączyć płukanie, następnie ustawić program na 60 stopni i czekać, aż cykl się skończy. Ważne, by używać odpowiednich proszków (wystarczą te dostępne w sklepach) i nie stosować płynu do płukania, który zatyka wkłady, przez co tracą one na chłonności. Na końcu wywieszamy pranie do wyschnięcia. I gotowe! Pieluchy można również prać w 40 stopniach, ale wtedy do prania wsypujemy dodatkowo odkażacz. Większość wkładów można suszyć w suszarce, która sprawia, że stają się one miękkie jak kaczuszka.

Przyznaję otwarcie – jestem pieluchoświrką! Uwielbiam ubierać pupę syna w różne kolorowe wzory, w zależności od okazji i humoru ;). Jakie są dodatkowe plusy takich pieluszek? Wydajemy pieniądze raz, a z zakupionych materiałów może korzystać kilkoro maluchów, pieluchy są naprawdę trwałe. Zestaw dla jednego dziecka może kosztować ok. 1500 zł. To i tak oszczędność, bo na jednorazówki wydaje się przez okres 2,5 roku średnio 4500 zł. W świecie pieluchowym teraz trwa babyboom! Na rynku pojawiło się dużo nowych pieluszek NB i każda pieluchoświrka chce przetestować je wszystkie :). Rodzina wielodzietna gwarantowana!

Jeśli jesteś zainteresowana, ale nieprzekonana lub chcesz spróbować różnych pieluch przed ich zakupem, znajdź najbliższą siebie Pieluchotekę – wypożyczalnię pieluszek wielorazowych. Tam, za kaucją, otrzymasz pieluszki przeróżnych producentów na dwutygodniowe testowanie.

Co jest najtrudniejsze w pieluszkach wielorazowych? Przekonanie bliskich, że to fajne, zdrowe i łatwe. Mi udało się to bez problemu :). Dzielny Tata radzi sobie świetnie od początku, mimo ciągłych zmian i nowości. Babcie też dają radę – zdarzają się wpadki, ale to tylko okazje do wspólnego śmiechu. Już w kwietniu Tydzień Pieluchy Wielorazowej – szukaj, obserwuj i bierz udział w konkursach, to czas bardzo okazyjnych cen pieluszek i akcesoriów. Jeśli chcesz wiedzieć więcej, doradzić się lub poznać inne wielopieluchujące mamy, znajdź odpowiednie grupy na Facebooku, to naprawdę proste!

Moja mleczna historia

Jak zaczynałam to pisać, to słownik podpowiedział mi histeria i faktycznie czasami tak było ;’) Ale do brzegu. Jak byłam jeszcze w ciąży było mi obojętne, jak będę karmić. Po poznaniu Małej wszystko się zmieniło. Moja droga nie okazała się miłą przechadzką tylko krętą, wyboistą drogą. Od samego początku był problem z przystawianiem Małej i o ile jeszcze z pomocą coś się udawało to samej nie szło mi to kompletnie. Ktoś powiedział nakładki, leciałam po nakładki, pij wodę, piłam itd. itd. U Natki zauważono za krótkie wędzidełko, niestety nie można go podciąć w szpitalu. Karmienie szło nam tak opornie, że Mała miała żółtaczkę, która nie schodziła i zaczynała spadać z wagi. W związku ze spadkiem, zalecono dokarmianie Płakałam i karmiłam butlą, czując się jak najgorsza matka. Mało tego, wstyd mi było iść po kolejną butelkę dla Małej. Ostatniej nocy pod moją salą siedziała położna, która pomagała mi przystawiać córę. Dostałam też laktator, którym działałam metodą 7-5-3 po każdej próbie przystawienia i jej butli. Nawet teraz jak to piszę czuję się źle. Hormony…

Czytaj dalej